Czyli o męskim zdrowiu psychicznym.

Dlaczego tak wielu mężczyzn funkcjonuje „normalnie”, choć psychicznie są już na granicy wyczerpania?
Dlaczego męski kryzys tak często pozostaje niewidzialny — aż do momentu katastrofy?

W tym odcinku rozmawiam o męskiej kondycji psychicznej w Polsce. O samotności, przeciążeniu, emocjonalnym odcięciu, presji współczesnej męskości i o tym, dlaczego wielu mężczyzn wciąż boi się prosić o pomoc.

Poruszam m.in. tematy:
▪️ męskich kryzysów psychicznych
▪️ depresji i samotności u mężczyzn
▪️ wstydu przed szukaniem pomocy
▪️ presji społecznej i emocjonalnej samowystarczalności
▪️ relacji, tożsamości i poczucia sensu
▪️ sygnałów przeciążenia psychicznego
▪️ zdrowia psychicznego młodych mężczyzn
▪️ tego, czym naprawdę jest dojrzała siła

To rozmowa o tym, że można „działać”, a jednocześnie powoli znikać od środka.
I o tym, że proszenie o pomoc nie odbiera męskości — lecz często jest początkiem odbudowy.

📌 Jeśli czujesz, że ten materiał może pomóc komuś bliskiemu — prześlij go dalej.

————————————

📍 Szkoła Psychoterapeutów Gestalt i TAEG Warszawa
👇

Szkoła psychoterapeutów Gestalt ITEG Warszawa

📍 Rekrutacja do Szkoły Psychoterapeutów Gestalt i TAEG Warszawa
Szczegóły oraz informacje o warsztacie „Świadomość”
👇

Świadomość

————————————

📞 Jeśli przechodzisz przez kryzys psychiczny:
• Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym: 800 70 22 22
• W sytuacji zagrożenia życia: 112

Wesprzyj kanał:
Jeśli cenisz tę treść i chcesz pomóc w rozwoju kanału, możesz wesprzeć mnie na Patronite. Dziękuję za każde wsparcie – finansowe i emocjonalne.
👇
https://patronite.pl/czasemczuly

Serdecznie dziękuję!

Share.

30 Comments

  1. Drogi Panie Masłowski mam pytanie, zauważyłem, że do prowadzenia męskich kręgów itp. Rwie się coraz więcej mężczyzn którzy mają mocne problemy ego. Szukają poklasku, chcą przewodzić, leczą sobie tym jakieś swoje braki. Czy wy umiecie na tych waszych warsztatach itp. takich ludzi wyłapać i odsiać ? Tak samo w związku z waszymi szkołami psychologicznymi. Skąd mamy wiedzieć, mieć pewność, że ktoś sobie kompleksów nie leczy ?

  2. Samobuje są i będą. Jedna rozmowa nic nie zmieni, potrzeba czasu, dużo czasu- miesięcy, aby zrehabilitować spaczony umysł. Terapia to spory koszt, a w Polsce nie wielu ma możliwość oddania 1000pln miesięcznie, aby choć raz w tygodniu odbyć rozmowę. O terapiach na FNZ nie warto wspominać, bo to strata czasu- "specjaliści" robią wszystko, aby były nieskuteczne, ale jak przyjdziesz prywatnie- O! to inna gadka.

  3. co to jest 4tys? Jak człowiek niema siły musi odłączyć się i skupić na działaniu. Jeszcze jeden krok i do przodu.
    Łatwiej pracować fizycznie gdy skupiasz się by wyłączyć myślenie. bla bla bla i tak to niema sensu, ważnie by iść

  4. Miałem depresję, wyszedłem z niej sam, więc da się. Ale w większości przypadków polecam zwrócenie się do specjalisty, bo to nie jest coś łatwego i przyjemnego.

  5. Temat bardzo aktualny i mam wrażenie że z roku na rok narastający. Jestem księdzem i w ubiegłym roku w ciągu 5 miesięcy pochowałem 4 mężczyzn w wieku 40-45l. Dzisiaj dowiedziałem się o kolejnym przypadku.

  6. Fajnie, fajnie z tym przyznawaniem się do przeciążenia czy słabości. Ja bardzo chętnie bym to robił. Szkoda tylko, że większość społeczeństwa nie jest na to gotowa i mężczyzna, który przyznaje się do czegoś takiego na ogół słyszy: "weź się ogarnij", "zrób coś z sobą i przestań się maczać" i dostaje tym większy łomot. A potem decyduje się na swoją partycypację w statystyce sa….tw.

  7. Nikogo nie obchodzi, co czuje mężczyzna ani co z nim się dzieje. Bardzo cenię, Jacek, twoją robotę. Ale kręgi to jest bańka i nie będzie żadnej systemowej zmiany w zakresie ról społecznych mężczyzny, czy jakiegoś świadomościowego przełomu w zrozumieniu dla męskiej słabości czy autentyczności. Zdaje się, że mówił o tym w Twoim podkaście prof. Szlendak. Facet jest tyle wart na ile dowozi i realizuje oczekiwania, a jak pęknie, to szybciutko zostanie zdeprecjonowany, odsunięty czy wręcz usunięty. I nie może liczyć na żadną wyrozumiałość czy wsparcie. Banalny przykład – kiedy mężczyźnie umiera ktoś bliski, to ewenementem jest usłyszenie kondolencji. Nikogo nie obchodzi czy cierpi ani jak się ma. W przypadku kobiet wsparcie jest natychmiastowe i wielopłaszczyznowe. Pisała o tym Liz Plank w "Samiec alfa musi odejść", kiedy miała okazję tego doświadczyć funkcjonując w męskim przebraniu.

  8. Dziękuję Panie Jacku.
    Bardzo praktyczny i mocny materiał. Odnajduje się w tym co Pan mówił. Poruszyło mnie to do głębi. Od długiego czasu zmagam się z depresją i odrzuceniem. Utraciłem sprawczość i pomimo że moje życie z zewnątrz wygląda dobrze w środku jest cierpienie i pustka.

  9. [PROPOZYCJA] Czy na stronie może być terminarz z mapka albo chociaż lista spotkań z datami, kontaktem i miejscem opłacenia / ankiety

    Niestety małe grupy nie mają przebicia na fb i czasem gubią się powiadomienia o wydarzeniach

  10. Problem nie lezy na poziomie tożsamości. Problemem jest poziom tej "pomocy" psychologicznej u tzw. specjalistów.
    Zostało to już zauważone w innych komentarzach pod filmem

  11. Mężczyzna ma zap….lac, jest widoczny do póki dowozi, a i tak nie może liczyć na słowo dziekuje. Ostatni na stronie chyba mamy mówią dość na fb widziałem post gdzie wstawiono film na którym pewien pan mówił, że mężczyzna w domu potrzebuję dostrzeżenia, wdzięczności, szacunku i zachety, bo to go napędza. Post był krytyczny z opisem w stylu, że co oni sobie wyobrażają, toksyczni mężczyźni, psychopaci. Pod tym postem pojawiła lawina komentarzy obrażająca mężczyzn. Zarzucając im dziecinność, lenistwo, narcyzm, egoizm, niedowartościowanie itp To był konkurs pogardy, wyszydzania i dehumanizowania za to, że mamy normalne ludzkie potrzeby. My mężczyźni żyjemy w toksycznym środowisku i dla tego wewnętrzna siła, zdrowie jednostki nie wystarczy. Możemy dbać o siebie, znać siebie, mówić o problemach i oczekiwaniach, ale to probem jest gdzie indziej, problem jest z reakcja na to, że mężczyzna to też człowiek.Świat w którym żyjemy jest przeciwko nam. System jest dyskryminujący i eksploatujący meżczyzn. Silownia, dbanie o siebie, samorozwój, rozmowa, otwarcie się nie wystarczy. Cała machina jest przeciwko nam. Jesteśmy jak ci palacze w kotłowniach na Titanicu- w trudzie, w zmeczeniu, mamy dokładać do pieca, nie wychodzić na powierzchnię, nie pokazywać się , ukrywać się pod podkładem, by inni mogli się bawić.

  12. Rzadko kiedy facet przyznaje się, że uległ presji i że się wycofał oraz że to żaden powód do wstydu, kiedy mężczyzna przyznaje się do porażki. Co bym dodał od siebie, że znów powraca problem zapóźnienia rozwoju polskiej szkoły, polskiej rodziny, które tylko udają, że są nowoczesne i wyzwolone.
    Na co dzień i od święta, zamiast treningu z asertywności albo zamiast treningu na boisku sportowym, to najważniejszą sprawą są od lat są wyniki testów. Jak bumerang powraca problem modelu polskiej rodziny, w której rodzice pogrążają się w spełnianiu ról, bo tak ich ukształtowała fałszywie pojmowana tradycja albo co gorsza taki nowy wspaniały świat.

  13. W Polsce jest systemowa dyskryminacja mężczyzn. Ojciec jest wymienną częścią rodziny, w każdej chwili może zostać wyrzucony na śmietnik. Od 8 lat walczę o opiekę nad dziećmi, bo zostałem wymieniony, niestety z drugiej strony jest kompletny brak współpracy, nie przestrzeganie wyroków Sądu, manipulacje, przekupstwa i alienacja rodzicielska. Dlaczego, bo pani z wyższym wyksztalceniem – radca prawny – czuje się całkowicie bezkarna i tak jest w rzeczywistości. Tu nie pomoże żadna terapia, bo problem nie jest we mnie. Analogicznie problem nie jest w mężczyznach a w otoczeniu i systemowej dyskryminacji mężczyzn.

  14. mialem wieloletnia terapie psychonanalityczna. Praca jest trudna i bolesna ale warto. Pan Jacek powinien mowic tez o bardzo wysokich kosztach zmian nie tylko emocjonalnych, intelektualnych ale rowniez finansowych dla osob za to sie zabierajacych . Nie jestem tez fanem warsztatow czy grup- ciekawy i dochodowy biznes tak jak i ksiazki. Niestety nasze umysly sa bardzo zlozone, zrozumienie i zmiana kosztuje.

  15. Bardzo ważny temat. Sam dopiero w wieku 38 lat dałem sobie prawo poprosić o pomoc i pójść na terapię i bardzo się z tego cieszę, bo terapeuta pomógł poukładać i uświadomić pewne rzeczy w moim życiu. Dodam, że kilka lat temu miałem próbę samobójczą, byłem w totalnym opuszczeniu, ale sam w tym się pogrążyłem, przy czym myśli o śmierci miałem od śmierci taty. Dopiero na terapii uświadomiłem sobie, jak śmierć taty ciągła się za mną przez lata. Poproszenie o pomoc, gdy czujesz, że tracisz grunt to wyraz odwagi i samoświadomości. Tymczasem ja przez lata tkwiłem w przekonaniu, że jako mężczyzna sam musze sobie ze wszystkim radzić, bez pomocy innych.

  16. Mam wrażenie że mężczyzna jest tylko po to żeby dawać radę i nikogo nie obchodzi jak to zrobi. Wszyscy mają wobec nas oczekiwania. A nawet jak dajesz radę to nie ma wdzięczności.

  17. Czy też macie wrażenie że mężczyzn uczy się spełniać potrzeby kobiet przy jednoczesnym bagatelizowaniu własnych potrzeb? Z kolei kobiety uczone są aby realizować własne potrzeby jednocześnie bagatelizując potrzeby mężczyzn…

  18. Wszystko fajnie, ale zwrócenie się do specjalisty nie rozwiąże wszystkich problemów. Terapeuta nie sprawi magicznie, że stanę się nagle bardziej rozmowny i otwarty na ludzi czy nie znajdzie za mnie znajomych czy dziewczyny. To wszystko muszę sam przepracować, znaleźć w sobie motywację i tyle samozaparcia, aby przynajmniej starać się z tego wyjść. A wydawać rocznie 10 koła na rozmowy z terapeutą, gdy nie mam wiary że to pomoże to trochę szkoda mi. Zwłaszcza, że tego samego co mi powie dowiem się z książek, które zdecydowane taniej wyjdą. Już kilkukrotnie podejmowałem próbę rozpoczęcia terapii, za każdym razem nie czułem że rozmawiam z osobą kompetentną i rezygnowałem po kilku spotkaniach. Gdyby na NFZ było to bardziej dostępne to pewnie bym chodził. Ale jak raz się zapisałem w ramach NFZ to po pierwsze czekałem 3 lata aż ktoś się odezwał z propozycją terminu a po drugie jedyne możliwe terminy jakie mi zaproponowano to w środku tygodnia w dzień. Czyli wychodzi, że już z samego założenia osoba z problemami jest bezrobotna.

  19. Od czasów naszych zwierzęcych przodków, każdy samiec programowany był do tego by razem z innymi samcami ze swojej grupy polować, walczyć, stawiać czoła przeciwnością itd. Przez miliony lat żaden samiec, a od dziesiątek tysięcy lat żaden facet nie stawiał czoła problemom sam, nie musiał tego robić, nie istniało coś takiego jak moje problemy. Istniały Nasze problemy. Dzisiaj jest już tylko JA, JA, JA, JA!! Ewolucja zasady napisała dawno temu, chodź nie wiem jak będziesz się starał nie zmienisz reguł gry.